Moda i uroda w wyższych sferach

Od wieków kobiety starały się wyglądać atrakcyjnie. Oglądając dawne epokowe stroje, zastanawiamy się, ile kobieta musiała wycierpieć, aby być modną. Często, modna kreacja ważyła ponad 10 kg. Warstwowo ubierane halki, spódnice na metalowych stelażach, ciasne gorsety doprowadzające do częstych omdleń – wszystko w imię dobrego i modnego wyglądu. Francuskie dwory były kreatorami mody w ówczesnych czasach. A co z urodą? Do higieny nie przywiązywano wielkiej wagi. Częste mycie nie należało do dobrego tonu, a wielu wyznawało zasadę, że kobiety i mężczyźni powinni mieć swój swoisty, niczym nie zakłócony zapach. Nie znaczy to, że nie używano kosmetyków. Wszelkiego rodzaju pachnidła były używane na co dzień, ale możemy sobie wyobrazić, jaką mieszankę zapachową dawały w połączeniu z zapachem nie mytego ciała. Kobiety z wyższych sfer bardzo dbały o urodę. Niedozwolona była opalenizna, twarz im bielsza, tym piękniejsza. W tym celu, damy wychodziły na spacery schowane pod jedwabnymi parasolkami, aby przypadkiem słońce nie oparło się na twarzy. Opalenizna była domeną wieśniaczek, które specjalnie nie przykładały wagi do swojego wyglądu. Aby podkreślić alabastrową cerę, damy używały specjalnych kredowych bielideł do twarzy. Podobnie mężczyźni, chcący wyglądać przystojnie. Mocno czerwone usta podkreślały zmysłowość. Ten teatralny makijaż również dotarł na polskie dwory prosto z Francji. Urodę podkreślały także wymyślne fryzury, wysokie na kilkadziesiąt centymetrów koki, często z połączenia własnych i sztucznych włosów. Może się nam to wydawać nieprawdopodobne, ale fryzury były rozczesywane i zmieniane raz na kilka tygodni, nie widząc w tym czasie ani kropli wody. Można sobie tylko wyobrazić, jaka była ich zawartość, jakie insekty gromadziły się w filuternych loczkach. Powszechne w użyciu były małe, często srebrne, ozdobne młoteczki, to eliminowania lokatorów owych wymyślnych fryzur. Okazuje się, że bez wody i mydła można żyć, a nawet być atrakcyjnym. Jednak w celu podtrzymania zdrowia i urody, kobiety często podróżowały ‘do wód’, ówczesnych kurortów znanych z dobroczynnych warunków klimatycznych dla zdrowia i ciała. Takie wyjazdy często pochłaniały kilka miesięcy w roku – ale kuracjusze zmieniali właściwie tylko klimat, bo cała reszta pozostawała bez zmian. Może tylko kąpiele były częstsze, bo w końcu chodziło o nasycenie organizmu mikro i makroelementami z wód mineralnych. Chyba jednak możemy być szczęśliwi, że kanony mody i urody przez wieki ewoluowały do dzisiejszej formy.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.